Apka Anki – pomaga czy przeszkadza w nauce?

Siema, Ziomki i Ziomkinie!

Napociłam się jak sto pięćdziesiąt, żeby nasmarować dla Was co nieco nt pierwszorzędnej apki do nauki. Z tytułu już wiecie, że chodzi o Anki. Z pierwszego zdania wiecie też, że jest bycza. A, kto wie dlaczego? Ja wiem! No to bez owijania w bawełnę. Jedziemy z tym koksem.

Fot. Though Catalog

CO TO JEST ANKI?
Anki to apka która wspomaga naukę. Opiera się na fiszkach i spaced repetition (tj. powtarzaniu materiału w coraz dłuższych odstępach czasu). Nie ma w niej reklam i innych rozpraszaczy. Do tego tworzenie własnych zestawów kart jest pioruńsko łatwe. Ale jeśli bliżej Ci do leniwca niż pracusia, to możesz zrobić to, co mój mąż i poszukać w necie gotowców. Płatnych lub darmowych. Jej dodatkowe zalety to samodzielne ustalanie ilości powtórek na każdy dzień, dobieranie fiszek do przejrzenia przez algorytm oraz kilka różnych form nauki. Od jedno czy dwustronnych kart, poprzez wpisywanie brakujących słów po umieszczanie ścieżek dźwiękowych i zdjęć wspomagających przyswajanie wiedzy.

JAK UŻYWAM ANKI?
Ja używam apki do uczenia się m. in. opowiadania historii w obcych językach, gry na pianinie oraz rosyjskiego alfabetu. To wszystko jest możliwe dzięki różnym rodzajom fiszek. Na jednostronnych zapisuję nazwy utworów i ćwiczeń na pianino, które potem są wybierane dla mnie przez algorytm. Dzięki temu nie muszę zastanawiać się nad tym, co mam do przećwiczenia konkretnego dnia oraz nie pomijam tego, na co nie mam ochoty. Wszystko jest napisane czarno na białym (chociaż w moim przypadku biało na czarnym). Osobiście czuję satysfakcję po przejściu przez coś za czym nie przepadam, ale wiem, że służy mojemu rozwojowi.

Tego samego typu kart używam do ćwiczenia mówienia. Co jakiś czas piszę w zeszycie krótkie teksty zawierające wyrażenia lub struktury gramatyczne, których chcę się nauczyć. Wszystkim moim wypocinom nadaję tytuł, po czym wpisuję go do Anki. Program nie ma litości i każdego dnia wybiera dla mnie jedno z moich mini dzieł, a ja posłusznie opowiadam je sobie na głos z pamięci starając się użyć, jak najwięcej zawartych w nim zwrotów. Potem zaglądam do kajecika, żeby sprawdzić czy gdzieś się nie pomyliłam lub o czymś nie zapomniałam. Żadnego z moich tekstów się nie pozbywam, bo ta metoda co jakiś czas wymusza na mnie powrót do każdego z nich. A, to pomaga skutecznie nauczyć się sporej ilości zwrotów.

Po aplikację sięgnęłam również, żeby szlifować rosyjską ortografię oraz nabrać biegłości w używaniu rosyjskiej klawiatury. Umożliwiają mi to fiszki na których można wpisywać tekst. Gdy wyświetli się wyraz po polsku, muszę go przetłumaczyć i wpisać za pomocą obcego alfabetu.

Fot. Avel Chuklanov

PUŁAPKI ANKI
Rozumie się, że ze wszystkiego można korzystać nieumiejętnie. Również z Anki :(. Jakże by inaczej. Mnie, w tym przypadku, do głowy przychodzą trzy pułapki: nauka pojedynczych słówek, zbyt duża ilość powtórek oraz skupienie się w nauce wyłącznie na apce

Wkuwanie wyrazów poza jakimkolwiek kontekstem mija się z celem, ponieważ trudno będzie sobie je przypomnieć podczas rozmowy. Stąd jestem zwolenniczką układania i powtarzania krótkich wypowiedzi, które nadadzą im kontekst.  

Wyżej pisałam, że dowolna ilość powtórek to zaleta. Kłamałam. Tak naprawdę ma to nie tylko plusy ale również minusy. Tak długo jak mamy umiar, wszystko gra. Schody zaczynają się, kiedy jeden z drugim zasypie się zbyt dużą ilością powtórek. Nie tędy droga, moi Mili. Nie tędy droga. Języka mamy się nauczyć, a nie zamęczyć się nim. Co nie?

No i jest jeszcze jeden haczyk, Kochani. Jeżeli pomyśleliście, że będziecie uczyć się tylko za pomocą tego programu, to właśnie gdzieś zginął mały elf :(. Jeżeli do tego uznaliście, że będziecie korzystać jedynie z gotowców, to w innej częście świata została uśmiercona mała latająca wróżka :(. Aplikacja jest jedynie dodatkiem do nauki i moim skromnym zdaniem lepiej nie skupiać się wyłącznie na niej. Podobnie jest z uczeniem się pojedynczych słów. Unikamy tego jak ognia i nie zakopujemy pod niezliczoną ilością powtórek!

Fot, Bruce Mars

MYŚLI NA KONIEC
Myślę, że Anki to pomocna w nauce aplikacja. Korzysta z niej wielu poliglotów i osób kształcących się w innych dziedzinach. Należy jedynie dobrać odpowiednią dla siebie metodę. Swoją drogą – ciekawe co się stanie, kiedy wpiszesz na YouTube “Aplikacja Anki” albo “Anki App”. Próbowałeś?

Pozdrawiam
Ania
Umiem po Angielsku

2 myśli na temat “Apka Anki – pomaga czy przeszkadza w nauce?

Dodaj odpowiedź do Kuba Anuluj pisanie odpowiedzi